Nov
17
2009
2009
ie ukrywam, że do codziennej pracy zdarza mi się używać pakietu Microsoftu do pisania różnego rodzaju tekstów. Dzięki niemu mogę szybko wyszukać drobne błędy czy literówki, których nie zauważyłem pisząc na szybkości jakiś tekst, by nie wyleciał z głowy. Podobnie było też owego pamiętnego dnia, gdy wenę miałem niemałą i pisałem akurat jakiś tekst prawdopodobnie na bloga. By treść wpisu była atrakcyjna postanowiłem użyć porównania by zobrazować opisywane realia. Zupełnie nieświadomie użyłem wulgaryzmu, którego istnienia dowiedziałem się dzięki pakietowi Office z pod bandery MS. Zupełnie niewinne słówko, używane przecież powszechnie zarówno przez media jak i wszystkich znanych mi ludzi. Okazuje się jednak, że w kontekście tekstu, jaki urodził się w mojej czaszce słówko to jest powszechnie uznawane za wulgarne.Lód, lodzie - to słowa, o których myśleć się nie powinno, mówić nie wolno i wspominać nie wypada. Nie jestem pewien do dziś czy ta jakiś żart ludzi współtworzących te słowniki, być może operują slangiem podwórkowym, który postanowili wdrożyć do swojego produktu. Jakie jeszcze niespodzianki czekają użytkowników Worda 2007? Czy inne pozycje i zachowania seksualne wkrótce doczekają się awansu do słowników? I w końcu, jaką wyobraźnią popiszą się współtwórcy słowników dla Worda 2010? Aż strach się bać. Jedynie zboczeńcy i MS mogli porównać w takim kontekście Loda nie do zimnej gałki tak pożądanej przez wszystkie dzieci, lecz do śmiałej zabawy kochanków. Nastają czasy powszechnej cenzury. Biada oj biada lodziarzom i lodziarkom sprzedającym lody latem. Nie będą już mogli kręcić gał i gałek, sprzedawać wafli, a kupujący nie będą mogli powiedzieć poproszę loda albo co gorsza proszę zrobić mi loda bo Microsoft ze swoją nową krucjatą będzie cisnął czerwonymi podkreśleniami pod każdym wyrazem....





