Mar
21
2010
2010
Przechadzałem się akurat z moją lubą nad Wisełką w niedzielne popołudnie by zaczerpnąć pełne płuca jakże przyjemnego wiosennego ciepłego powietrza. W rzece oprócz pustych butelek i śmieci dało się zauważyć zwłoki Marzanny, i to nie jednej, ( w końcu Marzannę właśnie topiło się chyba wczoraj właśnie dziś!). Konstrukcje Marzann ( chyba tak się to odmienia) były naprawdę zróżnicowane i pomysłowe. Poczynając od całych słomianych, poprzez takie z drewnianego szkieletu aż po te mające balonowe głowy. Nie to jednak zwróciło mą największą uwagę, choć było się z czego pośmiać. Głównym obiektem moich zainteresowań ( oprócz mojej lubej) stał się niewielki nadwiślański słupek. Mały kilku lub kilkudziesięciu centymetrowy biały słupek. Generalnie w takim słupku nie powinno być nic dziwnego, ale w tym wypadku ktoś pomysłowy sprawił, że ten mały betonowy klocek uśmiecha się do ludzi... Ktoś dał mu duszę. I przynajmniej on, jako nieliczny potrafi się uśmiechać do innych nawet jak jest olewany przez bandę psiarni, która pozostawia swoje miny poślizgowe na trawniku.






On jest na przeciw KSW?
Dokładnie.