2009
Jako że pora zimowa i wychodzić się nie chce nigdzie na zewnątrz ( a do najbliższego kina niecałe 100m ). Postanowiłem że ściągnę z internetu jeden z nowych filmów i obejrzę sobie w weekend z moją Dziewczyną w domu. Padło na polską komedię: "To nie tak jak myślisz kotku". Znalazłem bez problemu i pobrałem wieczorkiem. Nie przeczytawszy wcześniej komentarzy o filmie myślałem, iż pewnie będzie na co popatrzeć. Grubo się myliłem. Film okazał się takim DNEM że się w pale nie mieści! Po prostu klapa. Nie rozumiem, polscy producenci filmów po udanych kilku sztukach kilka lat temu zaczęli masowo produkować kiszkę. Począwszy od "Francuskiego numeru" kończąc na w/w filmie w polskiej kinematografii nie powstało nic godnego zawieszenia oka i stracenia 1,5 godziny czasu przed ekranem kinowym czy tez telewizyjnym. Nie wiem czy scenariusze pisze tylko K. Grochola monotematycznie o jednym i tym samym. No niby mają być o miłości niby komedie romantyczne. Ależ czy te filmy nie są przepełnione banałem i całkowicie przewidywalne? Na siłę wpychacie ludziom tą papkę mówiąc że film jest rewolucją i ściągnie do kin masę ludzi. A i po co na takie badziewie tracić pieniądze i czas jak już wcześniej wspomniałem.


