Aug 21
2009
W ekstremalnych warunkach robi się je na drutach. Siada wtedy taka przyszła mama 1 bierze druty i dzierga.... Po pewnym czasie okazuje się, że wydziergali chłopczyka lub dziewczynkę. Dość prosty jest to sposób, pod warunkiem, że umie się wyszywać. W przeciwnym razie lepiej nie brać się do tego, bo można się uszkodzić takim ostrym szpikulcem.

Chyba najpopularniejszym sposobem dostarczania dzieci jest firma kurierska Bocian & Bociek Sp. Z O.O. Tak, nasze polskie wspaniałe Bociany, żabojady śmigają na zalecenie do czarnej Afryki, co roku by zaopatrzyć się w bobasy. Zawsze zastanawiało mnie jak to jest, że latają one do Afryki a przynoszą białe dzieci. Czuję w tym jakiś szwindel, ale może lepiej nie wiedzieć.
Leci taki bocian tysiące kilometrów, przez morze, pustynie, zmaga się z przeciwnościami losu, wiatr w oczy mu wieje a ten dzielnie leci... by dostarczyć na czas dzieci. Pospolity Bocian ma ładowność 1 szt. W wyjątkowych przypadkach, gdy trafi się duet bociek męczy się dwukrotnie, mam nadzieję, że jest to jakoś premiowane, bo gdyby związek zawodowy zaczął strajkować, to było by krucho z naszym gatunkiem. Nie wspomnę tu o trio czy kwartecie takich małych darciochów. Bociany są prze kolesie! Nie chwalą się tym, że musiały dźwigać pociechę nawet, jeśli była to bardziej pulchna pociecha, zawsze to przyszli rodzice i samo dziecko są w centrum uwagi. Bociany zawsze pamiętają dziecko, które przyniosły. Skąd to wiem? Są na to dowody :


Filmik trochę smutny, ale daje do myślenia... A czy Twój bocian byłby z Ciebie zadowolony?



--
1 Najczęściej na kolanach przyszłego Taty

Continue reading "Skąd się biorą dzieci? "

Aug 19
2009

Nadchodzący dłuższy weekend sprawił, że moja Marzenka wpadła na pomysł by spędzić czas w Kamienicy ( taka miejscowość w górach). Pojechaliśmy więc, zaczynając w sobotę rano kończąc w niedzielne popołudnie. Weekend można zaliczyć do udanych, w końcu jakieś oderwanie od rzeczywistości, ciągle tej samej. Miejscowość ta położona jest w dolinie, koło rzeczki. Nieopodal samego domu płynie strumyczek, który z kolei jest dopływem tej rzeki. Jak się już gasi światła, i czeka na przyjście Morfeusza to słychać przyjemy szum. Super się zasypia przy takim SZMERKU. Jest takie uczucie świeżości, i bliskości natury. O dziwo nie było komarów, które jak wróciliśmy od razu zaczęły mnie nękać ( jak dawniej). Pozytywnie zaskoczyła mnie ta miejscowość między innymi tym, że choć jest dość mała to ma malutki CZYSTY rynek, z ławeczkami, fontanną, wystrzyżonym trawniczkiem bez psich odchodów :-) Chodniki wyłożone kosteczką brukową. Pochwalić się można, nie to, co u mnie, gdzie chodnik robią w miejscu gdzie prawie nikt nie chodzi ( czytaj Pobiednik - chodnik po drugiej strony drogi od lotniska) a nie tam gdzie potrzeba ( czytaj Wawrzeńczyce - w miejscu gdzie Dzieci chodzą do szkoły). Nikt zdrowy umysłowo nie chodzi na nogach na stację benzynową ( nie mówię tu o przypadkach, gdy nagle zabraknie paliwa na trasie, albo co gorsza zabraknie flaszki w pobliskich domostwach). W Wawrzeńczycach zaś chodnik warto mieć, bo idący dzieciak z pięciokilowym tornistrem mógłby sobie nie poradzić z powiewem jadącej obok niego ciężarówki. Czasem jak się samemu idzie to rzuca ten powiew a co dopiero takiego brzdąca.


Continue reading "Odłączony od Matrixa"