Sep 25
2009

W sumie to na własne życzenie je kupiłem i stałem się ofiarą, no ale ktoś musiał to sprawdzić. Poza tym człowiek uczy się na własnych błędach, więc nie ma, co lamentować. Pierwszą rzeczą, jaką zakupiłem i jestem rozczarowany to lutownica.

Lutownica

Fajna, Oporówka, z regulacją temperatury, wyłącznikiem, podstawką na grot, kawałek korka na wycieranie grota. Małe zgrabne a przy tym sprzedający dorzucił gratis 3 groty. Jak dla mnie amatora w zupełności wystarczy do zlutowania przerwanej ścieżki w pilocie, telefonie, lub innej pierdółce w domu.  Wcześniej miałem transformatorówkę, ale kiedyś mi upadła i się rozleciała. Oczywiście do lutowania chętny był też ojciec, rozleciało się coś w stacyjce w samochodzie, i oczywiście "złota rączka" wyniuchała, że u mnie stoi sprzęt. Więc na pewno bym się nie obraził jak by sobie pożyczył. Z tak intensywnego użytkowania, bez wcześniejszej praktyki wynika tylko jedno: grot do wymiany! Luzik bluzik pomyślałem, mam jeszcze 3 sztuki nówki nieśmigane, założę, i mogę działać dalej. Tu jednak przy zakładaniu okazało się, że groty gratisowe mają o 1mm większą szerokość, czyli jakieś 0,5 mm średnicę. Oczywiście większy rozmiar nie wejdzie do szparki, w którą Chińczycy wyposażyli uchwyt. Mada faka! Jak tu założyć teraz to dziadostwo by coś polutować??
2 takie same groty wg. sprzedającego

Jeśli według sprzedającego te 2 groty są takie same to ja mam skrzydła i potrafię latać.


Continue reading "AlleBubel 2009"

Sep 15
2009

Łza prawie w oku się zakręciła, gdy poczułem jej zapach. Wróciły wszystkie najlepsze wspomnienia z tamtych czasów. Codzienne posiłki tylko z nią... Ech, rozczuliłem się nad małą miseczką zupki chińskiej. Żółte kluchy zalane wrzątkiem przykryte jakimś zeszytem na chwilę, smakują tak jak kilka lat temu. W tej kwestii nic się nie zmieniło. Rosołek palce lizać. Ubytek na zeszycie w postaci odbarwień, przemoczeń i zakrzywień to skutek uboczny, ale kto by się przejmował, gdy kiszki marsza grają a w internatowym pokoju unosi się woń Kurrrrczaka. Jedyny ratunek by nie zdechnąć z głodu pomiędzy stołówkowymi posiłkami nienadającymi się czasem do spożycia. Do tego jeszcze ciepłe bułeczki, po które wychodziło się w godzinach nauki własnej ( wtedy wychodzić nie wolno było, ponieważ był nakaz przebywania w pokojach i uczenia się). Mały sklepik spożywczy produkujący, wypiekający własne bułeczki, cud miód i orzeszki. Nie raz się dostało opierdol z tego powodu, że się nie słuchamy, że dostaniemy nagany i inne pierdoły. Dziś mogę powiedzieć, że warto było. Nie żałuję ani jednej chwili z tamtego czasu, gdy mieszkałem w internacie. A było to całe 4 lata, więc troszkę czasu tam spędziłem.


Zupka w tamtym czasie raczej nie smakowała tak cudownie jak dziś, ale była posiłkiem wysokiej rangi. Grało się w karty całe popołudnia, więc przegrani, bądź też najsłabsze ogniwa (czyt. ELF) śmigali po zupki, do spożywczaka, by w razie podania niejadalnej kolacji na stołówce ( czyt. Kicha lub śmierdząca pasta rybna) mieć się czym posilić. Ja lubiłem rosoły, Pielgrzym czasem kupował pomidorówkę. Wyglądało to jakby mu ktoś narzygał do talerza.  Czerwone to czy różowe z białymi małymi kluskami, które wyglądały jak niestrawione resztki pokarmu wyrzucone przez żołądek. Rosół wyglądał znośnie. W małym woreczku z przyprawą znajdowała się marchewka, pietruszka, pieprz. Przy zakupieniu wersji HOT, czyli ostrej po wypiciu ostatniego łyka był naprawdę niezły odlot. W głowie się kręciło, oczy łzawiły, paliło w mordzie niemiłosiernie. Na ratunek żłopało się Cisowiankę, najtańszą wtedy wodę dostępną na rynku. Tu jednak była 5 czy 10 gr. tańsza w pobliskiej galerii w Almie, więc specjalnie się chodziło, bo każdy grosz był na wagę złota.

Continue reading "1zł 25gr jeszcze nigdy mnie tak nie uszczęśliwiło"

Sep 13
2009

Czas najlepiej pokazuje jak to nasze dziwne społeczeństwo widzi tylko tych, co są na samym szczycie. Chodzi tu przede wszystkim o sport. Jakoś zagorzałym kibicem nie jestem, ale jako obserwator nie jest trudno zauważyć takiej dziwnej tendencji, że Polak, kibicem jest pod warunkiem, że jego sportowiec wygrywa.  O ile dobrze pamiętam, zaczęło się od Małysza. A może wcześniej? W każdym bądź razie nie tak dawno to było jak nasz rodak skakał dość daleko i dane mu było stawać na podium. Oh, jaka duma przepełniała piersi polaków. Każdy był ekspertem od skoków, wiedział o tej dyscyplinie prawie wszystko, każdy młody chciał skakać. Budowali nowe skocznie, bo każdy Małyszem chciał być. Naród Polan odnalazł się w tym zimowym sporcie. Jednak, gdy forma sportowca zaczęła spadać, bo jest to naturalna kolej rzeczy, i nie stawał na podium tylko gdzieś dalej, to już nie było tylu kibiców, nie było tak biało czerwono i w mediach zmniejszył się przepych informacji o ulubieńcu. Skończyło się jaranie Małyszem, przyszedł czas na Kubicę. Jaki to on nie jest super utalentowany sportowiec. Polsat, który nigdy nie zapuszczał wyścigów nagle w ramówce swojej umieścił Formułę 1. O Małyszu już nikt nie pamiętał. Małysz? A kto to K.... jest? Nastała Kubico-mania. I dawaj jazda, prasa TV, Internet, zdjęcia wywiady. Każdy chce zostać rajdowcem, pociechy zaczynają jeździć na gokartach z nadzieją, że wyrosną na szanowanego sportowca. Ja tam nie neguję, że to jest dobre, bo jakiś jest ruch w społeczeństwie. Być może takie gokarty są lepszą rozrywką, niż siedzenie w domu przed komputerem, nie podoba mi się w tym wszystkim jedynie to, że Ci sportowcy i przede wszystkim sporty nie są zauważane w momencie, gdy nie jest o nich głośno. Bo niby każdy wie, że dany sport istnieje, ale jakoś nie ma motywacji do uprawiania go.

Continue reading "Gdzie są Ci bochaterowie i ich kibice? "

Sep 12
2009

UDERZ W STÓŁ A NOŻYCE SIĘ ODEZWĄ,

ZDJĘCIA ZOSTAŁY USUNIĘTE, PONIEWAŻ DOSTAŁEM POSĄDZONY O ŁAMANIE PRAW.

NIE CHCĘ MIEĆ PROBLEMÓW WIĘC ZOSTAWIĘ TO W SPOKOJU. KTO ZOBACZYŁ CO TU BYŁO TO JEGO SZCZĘŚCIE.

MAM NADZIEJĘ ŻE UDAŁO MI SIĘ UCZULIĆ KILKA OSÓB NA TO BY ZWRACALI UWAGĘ NA TO CO KUPUJĄ. SZKODA, ŻE NIE DA SIĘ OSTRZEC INNYCH, KTÓRZY ZDJĘĆ NIE ZOBACZĄ I NIE UWIERZĄ.


POZDRAWIAM PANA KTÓRY MI GROZIŁ :-) MAM NADZIEJĘ, ZE TOBIE TEZ UTARŁEM NOSKA....

Continue reading "MediaM arkt? Nie dla idiotów!"

Sep 11
2009
W głowie się pomału przestaje mieścić to, co usłyszeć można ostatnio w czarnym pudle zwanym telewizornią. Jem sobie spokojnie obiad. Jak zwykle po pracy, jak zwykle gdzieś w okolicy 19:00. Tak się składa, że oglądalność rośnie to i dobry czas na zapuszczenie Faktów, informacji i innych njiusów, tych samych tylko w innej kolejności serwowanych w różnych stacjach. Ano jem sobie frytka akurat, słucham a tam mówią o jakimś cyborgu babochłopie, które niby wygrało na jakiejś olimpiadzie biegi. Ni to baba, bo podobno macicy nie ma, tylko jądra produkujące testosteron, ni to chłop, bo pozbawione Wacka. Broda temu nie rośnie tylko jakiś meszek na twarzy. Niski głos, większe niż normalnie mięśnie u kobiety. Myślę sobie.. natura albo genetycy zrobili psikusa komuś. A problem mały nie jest, bo to cuś startowało w biegu, jako kobieta i co najlepsze zdobyła złoty medal. Teraz dopiero jakieś badania przechodziła i dohtóry zonka mają, bo nie wiedzą czy kwalifikować to do menów czy womenów.

Continue reading "Baba to czy chłop? - hermafrodyta? "

Sep 1
2009
Zbulwersowałem się nieco faktem, że muszę obserwować debilizm ludzi nie tak bardzo młodszych ode mnie samego. Dzieli nas raptem kilka lat, albo i rok a oni zachowują się jak gówniarze z podstawówki. Ja nie wiem czy to już nazywa się różnica pokoleń, czy czasy się aż tak zmieniają? Chodzi o to, że: jak to, co roku bywa pierwszy Września jest dniem, w którym nasz potencjał krajowy zaczyna się edukować po dwumiesięcznej przerwie. Nie tak dawno sam zaczynałem naukę w szkole i jakoś wyglądało to inaczej. Dzisiejszego dnia również w biało czarnych stroikach wyruszyli do szkół by przywitać nowy rok młodzi, młodsi, a także starsi studiujący i uczący się jednocześnie w jakichś szkołach. Po odbębnieniu tych pary minut, nastąpiło rozejście do domów, lub jak się okazuje w innych przypadkach spotkanie w pobliskim barze lub pod mostem na piwku. Piwo ogólnie dobra sprawa, ale w rękach gówniarzy no to już tak średnio. Nie zapominać trzeba, że pora południowa, słoneczko najwyżej, co za tym idzie wzmaga szum w głowie, a im człowiek młodszy albo mniejszy czy chudszy, tym oczywiście uczucie to wzrasta. Na takie odjechanie pomysły wpadają krety, które same nie mają zbyt dużo wolności w domu, dzięki czemu takie wyrwanie się po szkole to niezły rarytas i okazja pokazania się, że jest się cool. Śmieszy mnie jednak jedna rzecz. Jeden z moich znajomych, z którym mieszkałem w Internacie, aktualnie chodzący do szkoły z moją Dziewczyną również namawiał ją na napicie się w gronie klasowym piwa. Otóż odmówiła gdyż miała inne zajęcie(z czego nie ukrywam jestem bardzo zadowolony). Ja się jej nie dziwię, pewnie też bym odmówił, ze względu na to chociażby, że w dzień raczej nie piję. Poza tym grono klasowe to ja już wiem, jakie jest, bo przerobiłem kilka takich. Same fałszywe ryje z małymi wyjątkami. Wszystko jest ładnie pięknie jak coś chcą, ale doprosić się od nich coś to graniczy z cudem. Tak było i w moim przypadku, gdzie każdy był kolegą jak przyszło pożyczyć kasy albo spisać zadanie, a potem, jak każdy zaczął zarabiać, układać sobie po swojemu życie to się poodwracali tyłkami. Jakby tego było mało to sam się wywinąłem do wszystkich, bo głęboko w poważaniu mam takie kolegowanie się. W czasie lekcji super kolega a po szkole robi ustawkę, bo powiedział innym kolesiom, że ten, ma akurat jakiś wypasiony telefon. Mnie akurat nie oszyli, ale w super zżytej klasie miałem taki przypadek.

Continue reading "Młodzież świętuje pierwszy Września..."