May
21
2010
2010
Zrobiwszy przedpołudniową rundkę po okolicy udało mi się złapać na gorącym uczynku dwie święte krowy parkujące w miejscach całkowicie się do tego nienadających. Pozostawienie samochodu w takim miejscu utrudnia, a czasem uniemożliwia przejście ( w przypadku pieszych) oraz przejazd ( w przypadku rowerzystów oraz ludzi z wózkami np. dziecięcymi). Nie dość, że takich miejsc zielonych jest mało, i fajnie, że ludzie wychodzą na spacery, wystawiają się do słońca, że dzieci mają się gdzie wyszaleć ( na Al. Daszyńskiego jest mały plac zabaw) to wydaje się, że kierowcy najchętniej przerobiliby to miejsce, na jeden wielki, śmierdzący topionym asfaltem i spalinami parking. Ja rozumiem, że samochodów w Krakowie mamy co niemiara, i że często zdarza nam się stać w korkach, a jak z korków już wyjedziemy, to nie ma gdzie zaparkować, ale na litość... Przynajmniej przez całą długość Daszyńskiego po jednej i po drugiej stronie ulicy są miejsca do parkowania. I jeżeli taki obywatel mieszka z jednego końca ulicy to już nie łaska jest pojechać trochę dalej i zaparkować tak jak się należy, tylko woli stanąć źle, ale za to będzie miał te kilka metrów bliżej do mieszkania. Walić mandatami to się nauczą parkować! I jeszcze źle, że nie postawili tam parkometrów? Jest niemal pewne, że jakby tam stanęły to by się miejsce do parkowania rozluźniło. Ale przecież tego nie chcemy. No to jak... Będziecie grzecznie parkować??
Drugi przypadek nie mniej inwazyjny. Samochód postawiony w bardzo ruchliwym miejscu. Nie dość, że ścieżek rowerowych mało, to jeszcze stanie baran tak, że nie będzie można przejechać. Ten potencjalny rowerzysta, mógł tego dnia wsiąść w swój samochód i poruszać się po ulicach Krakowa. Mogło tak zrobić 1000 innych rowerzystów, i wtedy kolego sympatyczny z czerwonego dostawczaka stałbyś w kilometrowym korku rwąc włosy z głowy.
Dodam, iż zdjęcia trafiły do serwisu ŚwięteKrowy.pl być może jak właściciel zobaczy swoją maszynę to wróci mu rozum do głowy.
Popieram akcje takie jak te:





