2009
Jak to co roku bywa zima się kończy, śniegi topnieją, trawa się zieleni, odkrywają się dziury w drodze. Wiosna coraz bliżej! Ehh wzdycham łapiąc pełne płuca spalin zamiast rześkiego powietrza. Zimy nie lubię i oddycham z ulgą że już się kończy. Ale Pani wiosna jest mile widziana....
Na zimę można by narzekać, ze jest zimno, że ślisko, że to i tamto.. Jednak dzieci za nią przepadają. Skoro juz są raczej nikłe szanse, ze powróci mogę podsumować i ocenić tegoroczne sniegi.
Postanowiłem to uwiecznić by był dowód/pamiątka jak to tego roku się działo.
Postawionych bałwanów -0 Wywrotek/ przewróceń - 0 poślizgów samochodem - ~3 Wrzucenie Pani Wiosny do śniegu - 1 Jazda na nartach/sankach/łyżwach/jabłku/worku czy innym wynalazku - 0 Jednym słowem mało się działo a jednak są pewne nieudokumentowane skutki...
Nikt nie zauważył i pewnie nie wie o małej miejscowości pod Krakowem która była odcięta od świata. Brak możliwości dotarcia służb medycznych, policji czy straży pożarnej potęgowało zagrożenie. A jak wiadomo o nieszczęście w zimie nie trudno gdzie ludzie ogrzewają swoje domy. Teksty typu " Zima zaskoczyła drogowców" rozśmieszały mnie do łez, bo to raczej teksty o ćwokach którzy nie zmienili opon na zimówki i na dziesięciocentymetrowej warstwie śniegu nie panowali nad samochodem. Więc co powiecie na to?

Nie ma możliwości przejazdu, ledwo jest przejść....
Dziura zabita dechami ?
Niezmiernie przyjemnie jest mi zamieszkiwać to miejsce. Bez samochodów, hałasu.. .. z dwojga złego wybieram moje obecne miejsce.

Z motyką na słońce....
Pofatygował się do nas pług śnieżny, taki normalny jakie jeżdżą po normalnych drogach. Myślał że przejedzie i... i się przeliczył. Utknął na tym odcinku, ani do przodu, ani do tyłu, wysiadł i poszedł do domu na drugi dzień przyjechał taki na gąsienicach. I jakoś dał radę...

Wyprawa do Spożywczaka przypominała wyprawę na biegun... jak widać przydały by się jakieś rakiety śnieżne.






